Dziennik Bridget Jones

Popełniłam ostatnio dwa błędy. Pierwszy głupi i naiwny, a drugiego sama nie potrafię wytłumaczyć. Postanowiłam obejrzeć kultowy dla wszystkich fanów lekkich komedii romantycznych Dziennik Bridget Jones Bridget Jones’s Diary z 2001 roku. Czyli długo czekałam po premierze filmu i nieszczęście się na niego pokłóciłam przez pozycję jaką zajmuje na pewnym portalu filmowym. Obejrzałam pierwszą cześć wzbudziła u mnie wiele dąsów. Ale najgorsze było to, że postanowiłam obejrzeć jej drugą cześć, chyba z ciekawości jak dalej pociągnie się jego słaba fabuła. Fabuła ograniczona do minimum, w której jak na komedie było i tak za mało informacji. To w drugiej części powalili mnie na kolana, pomysłami tak odrealnionymi, tak to zrobili by na siłę dopiąć wątek. Chodzi mi tutaj o scenę gdy jej potencjalna rywalka wyznaje, że zadużyła się w niej.