MasterChef Polska edycja

Ten post poświęcę tematowi związanemu, z polską telewizją i sztuce gotowania, która dla mnie jest niezaprzeczalną sztuką.

Obejrzałam pierwszy odcinek nowego przedsięwzięcia TVNu, projektowi, który opanował wiele państw, doczekał się wielokrotnych edycji.

Jest to formuła powstała w co zaskakujące Australii, następnie została dobrze zaadoptowana przez Stany Zjednoczone, trafiając do państw Europy.

Teraz Polski i zawiodłam się. Dla mnie ten program powinien przede wszystkim trafiać dla pasjonatów gotowania, nie robić sztucznych zagrań jak przy każdym show, odsłaniając różne strony życia bohaterów. Jak na przykład dla tych co widzieli, dziewczynki bardzo młodej, 18 lat i niesamowicie zdolnej, która obroniła by się samym swoim talentem, lecz musieli wepchnąć w eter jej życie, prywatne, rodzinę, która dziwię się, że się na to zgodziła. TVN zrobił nieczystą zagrywkę, wpływa na ludzi i oglądalność pokazując nastolatkę, która gotuje dla swojego niepełnosprawnego brata. Nie chcę być źle zrozumiana, nie chce by showbiznes wykorzystywał, życie i wpływał na emocje innych ludzi przez wykorzystanie ich wizerunku. Ludzie mieli się skupiać tutaj na talencie a nie prywatnym życiu rodziny.
Pamiętam, kiedyś w mam talent zaistniał podobny problem, pewnie nie tylko w mam talent, młodziutka 10letnia dziewczynka, która wygrała edycje z Bednarkiem, który powinien dostać tą wygraną, tylko dlatego, że pokazali ja jako małą poważną osóbkę, która za pieniądze z wygranej pomoże rodzicom wybudować dom. Zagłosowali pewnie ci, którym się pewnie marzy podobna sytuacja ze strony dzieci. Ale do jakiego stopnia można wykorzystywać życie prywatne w tematycznych programach dla zyskania większej oglądalności i przychylności widzów. Ta dziewczynka dzięki złudnemu snu telewizji, nabrała pewnie wielkich nadzei, głównie dzięki wygranej i została z nich obdarta z dnia na dzień, po skończeniu edycji.

 

A dalej na temat polskiego MasterChefa, zawiodłam się, według mnie w jury, powinien zasiąść ktoś, nie znany obecnie w showbiznesie, by nadać pewnej autentyczności przedsięwzięciu.

To w następnym poście.