Minister chce pomagać, lecz pomocy nie chcą

Minister działa społecznie w stowarzyszeni zajmującym się promowaniem polskiej kawalerii. Sam jeździł konno w szeregach szwadronu, ale to osobny temat. Tutaj skupmy się na zabetonowaniu myślenia promocyjnego i zamknięcie na zewnątrz.

Początkiem czerwca niedaleko rodzinnego miasta Ministra organizowany jest wielki piknik motocyklowy. Masa koncertów, atrakcji dla dzieci, pokazy motocykli, zjeżdżalnie dla dzieci. Czego tylko dusza zapragnie. Piknik jest trzecim już piknikiem tego typu. Każda wcześniejsza edycja cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Cel charytatywny również sprzyjał frekwencji odwiedzających. Minister porozmawiał z zarządem stowarzyszenia czy jako szwadron chcieliby się tam pokazać. Zabrać konie, zrobić oprowadzanki dla dzieci. Dołożyć cegiełkę do pikniku. Drugim celem była oczywiście promocja. Szwadron cierpi na niedobór członków. A na tym pikniku obecni będą harleyowcy – nie ma co ukrywać, twardzi faceci, których potrzeba w kawalerii oraz majętni ludzie – tutaj również nie ma co ukrywać, że kawaleria i jeździectwo to drogie hobby. Utrzymanie konia, sprzęt (często historyczny i zabytkowy), treningi – to wszystko kosztuje. Pokazanie się jednak wśród harleyowców to byłby dobry krok na przyciągnięcie nowych członków. Zarząd stowarzyszenia oczywiście przystał na propozycję więc Minister zajął się organizacją. Skontaktował się z organizatorami, poustalał wszystko. Wszystko dopięte zostało na ostatni guzik. Co więcej, harleyowcy byli bardzo pozytywnie nastawieni do wizyty ułanów. Wspominali o tym na każdym kroku. Chwalili się tym. Bardzo miłe przyjęcie.

Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, jednak w poniedziałek, na 5 dni przed piknikiem, Minister otrzymał telefon, że jednak szwadron nie weźmie w wydarzeniu udziału. Dziś w piątek nadal Minister nie wie dlaczego. Niemniej, słowo Ministra jest na wagę złota. Zorganizował transport za własne środki swoich własnych koni i przewiezie je 70km żeby tylko nie zawieźć harleyowców i dzieci, które nastawiły się na obecność koników. Zrobi to pod własnym szyldem, nie pod szyldem szwadronu. Nie przyjedzie w mundurze tylko w sportowym stroju jeździeckim. A co ze szwadronem? Nic się nie zmieniło, poza tym, że Minister wycofuje się całkowicie z działalności w Szwadronie. Pozostanie jednak w Stowarzyszeniu.