Minister wymienia opony w limuzynie

Dziś 30 maj 2016, wtorek. Od dłuższego czasu nieustannie naparza słońcem i jest już bardzo gorąco. Ale w ministerialnej limuzynie nadal zimowe opony. Przyczyną tego jest to, że pani Ministrowa nie pozwala Ministrowi nigdzie wyjść. Zawsze znajdzie sobie powód, aby Minister nie mógł zrealizować swoich planów. A tu każe odebrać dziecko z przedszkola gdy Minister ma już poukładane plany w drugiej części województwa a tu każe się zawieźć do konia gdy Minister ma już inne plany. I tak doszło do tego, że ministerialna limuzyna przy trzydziestostopniowym upale jeździ nadal na zimówkach.

Opony letnie na felgach aluminiowych znajdują się w rodzinnym domu Ministra. Tam zawsze zimują letnie i w lecie przechowywane są zimowe. To ze względu na to, że są tam pomieszczenia gospodarcze, w których mogą być przechowywane bez utraty przestrzeni w mieszkaniu Ministra. Mniej więcej dwa – trzy tygodnie temu ojciec ministra mył swoje auto to postanowił też wypucować przy okazji alufelgi do ministerialnej limuzyny. Podczas odwiedzin Ministra z panią Ministrową w weekend ojciec Ministra zapytał się „kiedy wymieniasz opony, bo leżą już tu blisko 3 tygodnie” – opony po umyciu leżały na środku piwnicy i zaczęły przeszkadzać. Minister w obecności ojca, matki i pani Ministrowej powiedział „a to podjadę we wtorek” po czym jeszcze chwilę rozmawiali o oponach i wymianie. W niedzielę Minister i pani Ministrowa pojechali na nową stajnię. Tam rozmowa toczyła się w trzyosobowej grupie: Minister, pani Ministrowa i właściciel stajni. Rozmawiali o tym, kiedy przyjadą do koni. rozmawiali o poniedziałku, że będą około 12.00 i o wtorku – że Ministra nie będzie bo jedzie wymienić opony. I tak minął weekend. Przyszedł długo oczekiwany wtorek. I dzień zaczął się od karczemnej awantury:

„Mogłeś mi powiedzieć, że dziś nie jedziesz do konia” – wykrzyczała pani Ministrowa – „skąd mogłam wiedzieć, że jedziesz wymienić opony” – krzyczała dalej.
„No przecież rozmawialiśmy o tym, w domu siedzieliśmy w czwórkę, na stajni w trzy osoby, byłaś uczestnikiem tych rozmów” – odpowiedział Minister
„Ale ja nie wiedziałam, mogłeś powiedzieć bo ja nie wiedziałam nawet o której jedziesz.”
„Jak czegoś nie wiedziałaś to mogłaś się zapytać. Odpowiedziałbym. Nie jestem w stanie domyślać się co wiesz a czego nie wiesz. Co zrozumiałaś a czego nie zrozumiałaś.”

No i takim oto sposobem poranna karczemna awantura w domu Ministra i pani Ministrowej powstała samoistnie. Dodatkowo problemem było, że pani Ministrowa nie wie jak dojechać komunikacją miejską (1 przystanek od mieszkania na głównej linii komunikacyjnej) ale tutaj to już wina tylko i wyłącznie Ministra, że tak rozpuścił sobie panią Ministrową, która po roku mieszkania razem nagle zapomniała jak się korzysta z komunikacji miejskiej (nie ma prawo jazdy i wcześniej wszędzie jeździła autobusami i tramwajami).