Ministerialne posiłki i awantura o lodówkę

Jednym z obowiązków Ministra jest dbanie o lodówkę i jej wyposażenie. Minister nie neguje tego, podjął się prowadzenia zakupów do Ministerstwa i nie wycofuje się z tego. Wczoraj wrócił z wyjazdu (wymiana opon w ministerialnej limuzynie) i czekała go awantura o lodówkę. Wszystko zaczęło się od tego, że wszedł z zakupami zrobionymi po drodze. W siatce mięsko na kotlety, ziemniaki, jakieś drobiazgi na obiad, dwie zgrzewki wody mineralnej i tego typu rzeczy. Pani Ministrowa dorwała się do reklamówki, przeszukała i z wyrzutami „a to na kanapki nic nie ma?”. Byłem przekonany, że w lodówce są jakieś serki, szyneczka, pomidory i takie tam więc minister nie kupił. Zresztą w małym sklepiku gdzie robił zakupy wędlin nie było.

Po obiedzie przyszła pora na awanturę. Pani ministrowa z wyrzutami:

– Młody Ministrant nie ma co jeść, wiesz jak mi wstyd przy niani, że nie ma nic w lodówce dla młodego, musiałam mu dziś kawałek starej pizzy dać na kolację – w skrócie awantury Ministrowej

– Nie było w sklepie wędliny więc nie kupiłem, to po pierwsze. Po drugie wróciłem jak młody już spał i był po kolacji, nie mógłbym żadnym teleportem dostarczyć ci tej wędliny nawet jakby była. A po trzecie zrobi się zakupy jadąc jutro do konia – odparł Minister.

Awantura nabierała na sile. Do Ministrowej nie docierały żadne argumenty. Ani takie, że zawsze coś jest w lodówce, że otwiera opakowanie z szyneczką, zrobi młodemu Ministrantowi kanapkę a następnie reszta wyschnie i ląduje w koszu bo przez kolejny tydzień nikt nie je. Że raz na tydzień wyrzucam worek na śmieci zepsutego jedzenia z lodówki, gdzie ktoś coś otworzy, zje plasterek i resztę nie tyka tylko otwiera kolejną rzecz. Ponadto zamrażalnik jest tak zawalony lodem, że lodówka idąc na maksimum prawie nie chłodzi, że od dwóch tygodni mówi Minister, że sam ją rozmrozi ale Ministrowa mu nie pozwala, bo „będzie bałagan” i nie ma sensu takiej lodówki zapychać jedzeniem bo wszystko i tak do kosza trafi.

Ale najważniejsze jest, co wydarzyło się dziś rano. Minister wstaje, idzie do lodówki po mleko a tam widzi serków 4 rodzaje, szyneczka, pomidorki, ogóreczki i inne pyszności… a podobno dzień wcześniej ich nie było i młody Ministrant musiał starą pizze jeść na kolację…